Kanał o wiązarach dachowych zrobił ponad 220 tysięcy wyświetleń
„Nasza nisza jest za mała na YouTube. Kto miałby to oglądać?”
Słyszę to prawie na każdej pierwszej rozmowie. Zwykle od kogoś, kto ma na tym kanale najwięcej do ugrania.
Długo nie miałem na to dobrej odpowiedzi. Tłumaczyłem algorytm, długi ogon wyszukiwań, zachowania widzów, i widziałem po oczach, że to nie przekonuje. Dziś odpowiadam jedną historią.
Od stycznia 2025 współtworzymy kanał firmy Lechnar, producenta wiązarów dachowych. Jeżeli nie wiesz, czym są wiązary, to jest właśnie sedno: większość ludzi nie wie. Rzucam zresztą wyzwanie: spróbuj znaleźć mniejszą niszę.
Właściciel przed startem ani razu nie występował przed kamerą. Zaczynaliśmy więc od zera po obu stronach: nowy kanał, nowa twarz i nisza, o której YouTube nie wiedział, że istnieje.
Liczby, zanim powiem, skąd się wzięły
Rekord nie ciągnie za sobą pustyni. Kolejne odcinki mają dziś prawie 70 tysięcy, 35 tysięcy i kilkanaście tysięcy wyświetleń, a wynik rzędu 10 tysięcy przestał nas na tym kanale w ogóle dziwić (wszystkie pomiary: sierpień 2026). Przypominam, o czym są te filmy: o wiązarach dachowych.
Jest też liczba, której nie widać z zewnątrz. Po trzech miesiącach ten kanał miał więcej godzin obejrzanych, niż niejeden kanał z dużo szerszej niszy zbiera przez rok. Porównuję kanały o podobnym, długim formacie, do których statystyk mam wgląd, więc jabłka do jabłek.
Dlaczego to zadziałało, skoro „nikt tego nie ogląda”
Obiekcja o za małej niszy zakłada, że YouTube działa jak telewizja: nadajesz do wszystkich, więc potrzebujesz tematu dla wszystkich. Tyle że YouTube nie pokazuje filmu wszystkim. Pokazuje go ludziom, którym podobne rzeczy już się podobały, i patrzy, co z nim zrobią.
A w wąskiej niszy dzieje się coś, czego szeroka może pozazdrościć: konkurencja o uwagę widza w zasadzie nie istnieje. Człowiek, który stawia dach albo prowadzi firmę w tej branży, nie wybiera spośród dziesięciu kanałów. Ogląda ten jeden, który w ogóle powstał.
Moja teza po tym kanale i kilku innych, które prowadzimy: w wąskiej niszy nie walczysz o uwagę, tylko o to, żeby w ogóle być. A tę walkę da się wygrać jakością, bez złotówki budżetu.
Mała nisza to nie jest mało widzów. To jest mało kanałów.
Co się dzieje, kiedy jesteś jedynym kanałem w niszy
Kanał zdobywa pozycję, której nie mierzy żadna metryka YouTube: staje się pierwszym skojarzeniem w branży. Widać to po sygnale, którego nie planowaliśmy: do nas zaczęła zgłaszać się bezpośrednia konkurencja naszego Klienta.
Odmawiamy, bo to zbyt duży konflikt interesów. Ale trudno o lepszy dowód, że w tej niszy istnieje dziś jeden kanał, który widzą wszyscy. Również ci, którzy woleliby, żeby nie istniał.
Wąska nisza to argument za, nie przeciw
Jeśli Twój produkt jest trudny do wytłumaczenia w dwie minuty i mało kto o nim publicznie mówi, to nie jest powód, żeby YouTube odpuścić. To jest dokładnie ta sytuacja, w której organiczny kanał ma najwięcej sensu: każdy film odpowiada na pytanie, które ktoś w Twojej niszy naprawdę zadaje, i przez długi czas nie ma na nie drugiej odpowiedzi.
Warunek jest jeden i mówimy o nim przed startem, nie po: musi być o czym mówić latami i ktoś musi chcieć o tym mówić. Właściciel Lechnara wszedł w to bez żadnego doświadczenia przed kamerą i z odcinka na odcinek jest lepszy. Występowania da się nauczyć. Przewagi pierwszego w niszy nie da się dokupić.
Pytanie nie brzmi, ilu ludzi obchodzi Twoja nisza. Pytanie brzmi, kto pierwszy zacznie do niej mówić.

Chcesz sprawdzić, czy to podejście pasuje do Twojego biznesu?
Umów rozmowę