„Elon Musk musi wiedzieć o ryzyku coś, czego my nie wiemy”
Powiedział Peter Thiel w rozmowie z Piersem Morganem w Jego programie.
Musiałem się dowiedzieć, co takiego wie Elon Musk. Swoją drogą nie wierzę, że Thiel tego nie rozkminił. To musiała być podpucha.
Po obejrzeniu wielu materiałów, w których Musk wypowiada się nie tylko na temat ryzyka i kilku średnio-długich debat z Claudem 3.5 zgaduję, że już wiem o co chodziło Thielowi. Ty też połączysz klocki po przeczytaniu tego tekstu.
Traktując ryzyko jako zasób zmieniasz reguły gry
Gdy większość osób traktuje ryzyko jako coś, co trzeba minimalizować, Musk traktuje je jako zasób do strategicznego budowania przewagi konkurencyjnej.
Ryzyko traktowane jak zasób może stać się, w pewnych warunkach, przewagą. Szkoda, że nie wiedziałem tego wcześniej. Teraz wszystko zaczęło się składać w całość.
Wielokrotnie słyszałem frazes, że „ryzykiem się zarządza”. Fajnie, jednak błędnie zakładałem, że chodzi o minimalizację ryzyka, a nie realne zarządzanie. Mam wrażenie, że w powszechnym przekonaniu zarządzanie ryzykiem sprowadza się do jego minimalizacji, tam gdzie to tylko możliwe. I jestem pewien, że nie tylko ja to tak rozumiałem.
Firmy osiągające spektakularne sukcesy robią coś zupełnie innego niż minimalizacja ryzyka na poziomie organizacji. Aby zrozumieć jak to robią, wejdźmy na poziom makro i spójrzmy na firmę z lotu ptaka, uwzględniając jej otoczenie.
Jeśli spojrzymy na firmy pokroju Apple lub Space-X to te firmy podjęły ogromne ryzyko, wg klasycznego rozumienia ryzyka- o którym wspomniałem wcześniej. Ponieważ poświęciły duże środki na próbę udowodnienia swoich hipotez.
Jednak gdy popatrzymy na to zagadnienie uwzględniając otoczenie i przez pryzmat „traktowania ryzyka jako zasób”, zminimalizowały je i sprawiły, że inne firmy zaczęły mieć ryzykowny model w stosunku do nich.
Mechanika - czyli co się wydarzyło w szczegółach
Dodałem ten rozdział, bo nie każdy zna historie które tu przytaczam oraz wymagają przedstawienia w odpowiednim kontekście.
Przykład Space-X rozłożony na kroki:
1). Powszechna prawda ogólna: „Rakieta po wyniesieniu lądownika na orbitę spada do Oceanu i nie da się stworzyć takiej, którą można wykorzystać ponownie do kolejnego startu”
2). Hipoteza Elona: „Rakieta może sama wylądować i zostać użyta wielokrotnie”
3). Scenariusz, który się odbył:
- Rynek się śmieje z Hipotezy Elona
- Elon obstawił swój zakład i (w skrócie i z ultra generalizacją i uproszczeniem): nauczył się jak działają rakiety, wymyślił z inżynierami szereg eksperymentów aby pozyskać dane, doprowadził do wielu kraks i nawet detonacji rakiet żeby otrzymać dane, z każdym eksperymentem dopracowywali model, udało się wylądować rakiecie Falcon i hipoteza została „siłowo” potwierdzona.
4). NASA zaczyna kupować usługę od Elona, firma zaczyna zarabiać i dzięki optymalizacji kosztowej jest najlepszą i bezkonkurencyjną ofertą na rynku wynoszenia sprzętu w kosmos.
5). Konkurencja wierzy, bo widzi i zaczyna pracować nad technologią wielorazowych rakiet.
Uwaga: Oczywiście scenariusz tak do końca nie wyglądał, zwłaszcza w szczegółach. Powyższe to ogromna generalizacja, uproszczenie i mnóstwo skrótów myślowych. W międzyczasie wydarzyło się wiele innych rzeczy, a z niektórymi zdaniami można polemizować. Opis jest uproszczony, można nawet powiedzieć, że trochę pod tezę. Starałem się w prosty sposób pokazać mechanizm, a nie odwzorować idealnie rzeczywistość w szczegółach, jednocześnie nie obrażając Twojej inteligencji.
Przykład Apple i Iphone’a (jeszcze większy skrót myślowy - możesz swobodnie czuć się urażony):
1). Nie mam tu prawdy ogólnej, z którą walczył Apple.
2). Hipoteza Jobsa: „Da się zrobić urządzenie, które nie będzie miało klawiatury, będzie obsługiwane za pomocą palców na ekranie dotykowym, który będzie ultra responsywny, dodamy tam iPoda, wszystko będzie miało piękny design i każdy, nawet Dziecko, obsłuży go intuicyjnie zaraz po tym jak weźmie go do ręki bez czytania instrukcji a to wszystko da się stworzyć na intuicji nie pytając Ludzi jak by chcieli żeby to działało.” (nie widziałem dziwniejszej hipotezy w życiu i nie dziwię, się, że nikt takiej nie postawił równolegle).
3). Scenariusz, który się odbył:
- Nikt nie rozumie hipotezy Jobsa.
- Inżynierowie Apple opracowali urządzenie, które przyśniło się Jobsowi.
- W dniu premiery okazało się, że hipoteza była w całości prawdziwa.
4). Klienci ustawiają się w długiej, lekko mówiąc, kolejce po nowe, rewolucyjne urządzenie.
5). Rynek zaczął gonić Appple i kopiować iPhone’a – bo nie miał wyjścia.
Przykład Nvidii (dodaję go, bo IMHO działa na podobnej dźwigni)
1). Powszechna prawda ogólna: „Prawo Moora jest niezmienne i nie da się go złamać”
Tu potrzebne jest krótkie wyjaśnienie, bo prawo Moora można ująć na wiele sposobów. Jego parafraza może w tym miejscu bardzo pomóc.
Powszechne prawo Moora (uproszczone): „Liczba tranzystorów podwaja się w układach tych samych rozmiarów co 18 miesięcy (potem skorygowano tę liczbę na 24 miesiące).” Jednak jeśli wejdziemy w szczegóły to, na – potrzeby tej dyskusji – ująłbym je bardziej tak: „Obecne flow projektowania i produkcji układów zawierających tranzystory determinuje podwajanie liczby tranzystorów co 18 (po aktualizacji 24) miesiące.” Tak ujęte Prawo Moora wcale nie wygląda jak „nienaginalne” i właśnie to próbował zakwestionować Jen-Hsun Huang
2). Hipoteza Jen-Hsun Huanga: „Może nie da się złamać prawa Moora, ale spróbujemy je nagiąć mocniej niż ktokolwiek inny na planecie.”
3). Scenariusz kóry się odbył:
- Proces Nvidii został rozłożony na części pierwsze
- Największym „spowalniaczem” produkcyjnym okazała się część, w której gotowy układ był przerzucany między testowaniem fizycznego układu a tworzeniem nowych wersji które były stabilne.
- Zespół opracował symulację komputerową w której testował różne wersje układów w środowisku wirtualnym co stworzyło ogromną efektywność produkcyjną.
- Prawo Moora przestało obowiązywać w Nvidii (ich układy powstawały szybciej niż obowiązująca wszystkich innych dynamika).
Znów ekstremalne uproszczenia i granie pod tezę. Czyli kolejny, obrzydliwy, niemal erystyczny, zabieg niegodziwego autora. Jeśli chcesz rozszerzyć sobie perspektywę, polecam rozmowę Shantama Jaina z Jensenem Huangiem na której oparłem swoje generalizacje żeby poprzeć swoją tezę: https://youtu.be/lXLBTBBil2U?si=FBSht6K4fwxwXZFs PS. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że Jensen Huang robiąc analizę wsteczną pomylił się wskazując, że to było ich kluczową przewagą. Lub, po prostu nie chce się podzielić prawdziwymi przyczynami sukcesu NVidii.
Spraw aby “technologia” konkurencji stała się przestarzała
W konsekwencji tych działań konkurencja zaczęła ich gonić, bo zaczęła odczuwać, że jej technologia jest przestarzała. Co więcej, wydarzyło się to w jednym, konkretnym momencie. Odpowiednio: premiery Iphone’a i pierwszego udanego lądowania rakiety Falcon.
Podsumowując, wybitne firmy podejmują ogromne ryzyko strategicznie. Stawka jest wysoka – jeśli mają rację, konkurencja już ich nie dogoni.
Porażki jako zasób. Każdy Twój błąd pozwala Ci wyprzedzić konkurencję –
– ale tylko wówczas, jeśli Twoja główna hipoteza jest trafna
Idealnym przykładem na działanie tej zasady jest Space-X i ich rakiety Falcon. Każdy ich start był optymalizowany pod zebranie jak największej ilości danych. Dzięki temu każdy start, czy udany czy kończący się wybuchem rakiety, przybliżał ich do wygranej.
Przypomina mi to podejście Przemka Jóźwiakowskiego, który prawdopodobnie rozumie te zasady lepiej niż ja. Świadczyć o tym może fakt, że „przepalił” w spółce ponad pół miliona na testowanie modeli AI. Sprawdzając je w różnych warunkach do różnych celów i przy różnych projektach. Wszystko po to, aby znaleźć odpowiedź na pytanie: „Co mogą a czego nie potrafią obecnie te modele?”.
Co istotne, popełnili przy tym mnóstwo błędów i to całkowicie świadomie. To popełnianie błędów Przemek wpisuje w DNA każdego swojego przedsięwzięcia oraz akwizycji nowych umiejętności.
Dzięki temu jest bogatszy o wiedzę, której konkurencja nie ma. Aby ją posiąść musiałaby nie tylko wydać na to kasę, ale i poświęcić czas. Czas, który Przemek już na to poświęcił. Ale konkurenci nie nagną czasoprzestrzeni – chyba, że Przemek by stanął w miejscu i na nich poczekał.
Uwaga! uogólnienie i skrót myślowy. Jeśli mówimy o prawdziwej dominacji, to dodatkowo, niestety, będziesz musiał być lepszy od wszystkich innych, którzy grali pod ten sam zakład. Oraz dodatkowo musi wystąpić kilka innych czynników. Czytaj: niektórzy mieli rację, ale zarobili ci, którzy skutecznie zrobili egzekucję, nawet jeśli to nie był ich pomysł. Pomyśl o myszce komputerowej wymyślonej przez Douglasa Engelbarta, opatentowanej przez Billa Englisha ze Stanford University. To ta uczelnia stała się właścicielem patentu i licencjonowała go dalej innym firmom. Jedną z nich była marka Xerox, która zgodziła się pokazać ją Jobsowi (w zamian za możliwość zakupu akcji Apple w dobrej cenie). Dopiero Jobs ją rozpowszechnił i zarobił prawdziwe pieniądze.
Źródło: ‣
Ta wiedza oraz założenie, że „AI to będzie nowa rewolucja” oraz, że wygrają ci, którzy będą mieli najwięcej danych o tym, jak się poruszać w tym środowisku sprawia, że zainwestowane koszty mogą być niskie w porównaniu do potencjalnej wygranej. A inwestycja w testy, z punktu widzenia Przemka, racjonalna.
Z drugiej strony – jak to ostatnio pokazał Deep Seek –konkurencja jednak może nagiąć czas, wykorzystując wnioski Przemka, kradnąc je za pomocą “quasi-reverse-engineering”.
To może spore uproszczenie i nie zachwycam się mocno Deep Seekiem. - Przetestowałem i:
- bez płatnej wersji (która może się kiedyś pojawi) potrafi to, co inne darmowe modele,
- nie łyka dużych dokumentów,
- zapycha się szybko,
więc nie da się IMHO sprawdzić jakie ma „wnioskowanie” dla tematów, które chciałbym z nim przetworzyć. Ale to nie jest temat na newsletter, daję sobie jeszcze czas na testy i przyzwolenie na zmianę zdania.
Brak gwarancji i koszty ponoszone z góry
Podejście, w którym obstawiamy odważną i “dużą” hipotezę nie tylko nie daje nam gwarancji sukcesu ale i wymaga poniesienia wszystkich kosztów na samym początku. Właśnie te cechy sprawiają, że to zarówno tak dobra i tak trudna w egzekucji strategia.
Dobra, bo mało kto zdecyduje się grać z Tobą w tę grę z uwagi na potrzebę zaangażowania znacznych środków w jej realizację. Trudna w egzekucji z tych samych powodów.
Jeśli chcesz poszerzyć wiedzę na temat (na poziomie “meta”), zapraszam do obejrzenia całego odcinka z Przemkiem (jeśli jeszcze go nie widziałeś).
To jest odcinek, który jest dźwignią. Im szybciej go przyswoisz, tym szybciej zmieni Twoje życie. O takich dźwigniach wspominał w innym odcinku Paweł Sieczkiewicz. Tam padł przykład j. angielskiego i dźwigni w postaci swobodnego dostępu do materiałów w tym języku.
Szkoda Ci czasu? Brak inwestycji to brak dźwigni. I to Ty zostaniesz w tyle.

Porażki mogą być przekształcane w unikalną przewagę konkurencyjną poprzez gromadzenie bezcennej wiedzy.
Duże zakłady..
Obstawiając duży zakład, wykorzystujesz mnóstwo zasobów, ale i tworzysz dużą dźwignię – jeśli dobrze obstawiłeś.
Poruszając się w jednym kierunku oraz inwestując ogromne środki żeby tam iść, oddalasz konkurencję od siebie i bardzo ciężko będzie Cię dogonić.
Ważne, żeby strategia była skoncentrowana i ostra. To temat na inny wpis. Jeszcze to rozwinę, bo to jeden z moich fundamentów przekonań. Inspiruje mnie tu Rumelt – koniecznie obczaj jego genialną książkę „Dobra strategia, zła strategia”.
Co ciekawe, często kiedy przechodzisz do realizacji dużego zakładu, możesz bez obaw powiedzieć całą swoją strategię absolutnie każdemu. Mówię tu zarówno o tych, którzy w Ciebie wierzą, tych, których się boisz, jak i Twojej bezpośredniej konkurencji.
Dzieje się tak dlatego, że prawidłowo postawiony “duży zakład”, musi zatrząść status quo w Twojej niszy. To sprawia, że znajdzie się niewielka grupa Ludzi (lub tylko Ty) kto, na samym początku, uwierzy, że Twoja hipoteza może być prawidłowa.
Dzięki temu początkową egzekucję planu realizujesz w cieniu i ludzie – zamiast Cię kopiować – pukają się w czoło lub śmieją się z Twojego pomysłu. Tak było również w przypadku Space-X do momentu aż Falcon wylądował.
Tu przypomina mi się też historia Szymona Negacza. Który obstawił dosyć duży zakład ze swoim podcastem i zdominował dzięki temu swoją niszę.
Zapraszam do odcinka z Szymonem, to jedyne nagranie w którym opowiedział w całości o początkach swojej historii:

Podobny zakład obstawił kiedyś Franek Georgiew z Tigers (wtedy jeszcze Social Tigers). Franek stworzył „księgę Adsów”, która momentalnie stała się kultowym podręcznikiem pobranym w tysiącach kopii przez marketerów z całej Polski.
Dlaczego? Bo to właśnie był duży zakład. Franek zebrał w jednym materiale całą wiedzę, jaką posiadał o marketingu i płatnych kampaniach i oddał ją za darmo.
Tu Franek szczerze omawia wszystkie żmudne, początkowe stadia rozwoju Tigers. Nie ma w sieci bardziej szczegółowego materiału na ten temat (PS. zdjęcie Franka z początków na miniaturze, bezcenne):

Niezależnie od tego jak różnymi Osobami są Szymon i Franek, ciekawe jest to, że, moim zdaniem, użyli podobnych mechanizmów do dominacji niszy. Szymon z podcastem NSM, Franek z księgami Adsów.
Założe się, że teraz też zaczniesz zauważać, że to podejście jest dosyć powszechne w firmach, które wygrywają w swoich niszach.
Chciałbym powiedzieć, że podobny zakład obstawiam tworząc podcast Intymnie o Strategiach ale to nie byłaby prawda. Robię go z innych powodów. Jednak też na, mam nadzieję, ogromnej dźwigni.
Wierzę natomiast w to, że Content video może umożliwić Ci postawienie Twojego zakładu który sprawi, że to co robi konkurencja przestanie mieć znaczenie. Wiem jak pokierować ryzykiem, aby ekstremalnie je zwiększając, nie rozbić się o ścianę. Sporo potwierdzonych hipotez już za nami i coraz lepiej rozumiemy uniwersum YouTuba - tu szczegóły mają znaczenie.
Chcesz pogadać o tym podejściu? Umów się na video-kawę tu: justgravity.pl/ios/lista
Jest jeden haczyk – musisz mieć rację.
Nawet jeśli masz już składniki:
- Duży zakład na stole, odwrotny od powszechnie obowiązującej opinii.
- Potwierdzając swoją hipotezę sprawisz momentalnie, że technologia Twojej całej konkurencji stanie się przestarzała
- Wstępny plan na realizację mający szansę powodzenia.
to…
musisz mieć rację.
A jeśli obecna wersja świata sprawi, że przez jakieś czynniki, nie uda się potwierdzić Twojej hipotezy.
to…
…skupiasz wszystkie swoje zasoby w jednym punkcie, aby tak zakrzywić otoczenie, żeby hipoteza stała się jednak prawdziwa.
Tak właśnie zrobił Paweł Sieczkiewicz, kiedy w jego główną hipotezę zwątpił nawet wspólnik. O czym posłuchasz tu:

Przechylanie szali
Jeśli hipoteza była kontrariańska (przeciwna do „prawdy ogólnie przyjętej”) oraz wystarczająco „duża” – w momencie, w którym ją udowodnisz, zasady gry się zmieniają.
Im trudniejsza do udowodnienia hipoteza oraz przeciwna do bardziej zakorzenionej w społeczeństwie „prawdy”, tym większa nagroda Cię czeka i tym dalej w tyle zostawisz konkurencję.
Ten moment łatwo rozpoznać bo:
- Klienci ustawiają się w kolejce po Twój towar, możesz wybierać z kim chcesz pracować i na jakich zasadach.
- Konkurencja przestaje się z Ciebie śmiać, a zamiast tego próbuje Cię dogonić.
- Ci, którzy po cichu mówili, że to się nie uda, zaczynają mówić, że zawsze w Ciebie wierzyli.
- Ci, którzy nie rozumieją, co się właśnie stało, zmieniają postawę z politowania i współczucia na myślenie w stylu „ale miał farta”.
- Ci, którzy dobrze Ci życzyli, trochę też nie rozumieją, ale utwierdzasz w nich myślenie, że wiesz coś o wycinku skomplikowanej materii.
- Wszechświat dalej robi swoje.
Aby przechylić szalę, nie musisz wywoływać zmian siłowo. Możesz alternatywnie obstawiać zakład zgodnie z Twoimi przewidywaniami co do kierunku całego rynku.
Przykładowo, jeśli wierzysz, że dany rynek/ branża/ nisza/ technologia będą się rozwijać w konkretnym kierunku, możesz się na to przygotować. To również jest związane z inwestycją i pewnym, początkowym, marnotrawstwem. Jednak zapewni Ci przewagę nad konkurencją.
Przypomina mi się jeden z Przedsiębiorców który zatrudniał setki ludzi, kiedy inni pukali się w głowę. Ale kiedy przeszedł odpowiedni moment, który On przewidział, nikt nie mógł go już dogonić (celowo nie mówię jaka to branża - niedługo poznasz szczegóły tej historii).
Moment przechylenia szali jest kluczowy. Jeśli go przewidzisz, ale go nie wykorzystasz, to najprawdopodobniej zrobi to ktoś inny. Jednocześnie zgarniając Twoją nagrodę.
Jeśli sam doprowadziłeś swoim uporem i koncentracją zasobów do tego momentu, to najprawdopodobniej jesteś dużo dalej niż inni i jesteś przygotowany do walki. Jeśli nie, to mogłeś utorować drogę komuś innemu. Ja zrobiłem tak w jednym ze swoich pierwszych biznesów i konkurencja zjadła wszystko co wypracowaliśmy - Moim błędem było to, że nie umiałem wybrać na czym się skupić.
Z prywatnych rozmów z przedsiębiorcami widzę jedną cechę wspólną. Ci, którzy osiągnęli w pewnym momencie stan przechylenia szali na swoją stronę żałują tylko jednego…
…”że za mało docisnęli” w kluczowym momencie. Dla jasności mówię tu o ludziach, którzy zatrudnili w krótkim czasie od 150 osób w górę, wykorzystując przypływającą falę koniunkturalną.
W każdym z powyższych przypadków konkurencja będzie ich gonić. A żeby ich dogonić, będzie musiała przeznaczyć nie tylko tyle samo pieniędzy, ale (i co pewnie ważniejsze) tyle samo czasu. A czas działa na ich niekorzyść i jest dodatkową fosą.
Podsumowując
1. Postrzeganie ryzyka jako zasobu strategicznego
- Wysokie ryzyko działa jako naturalny filtr konkurencji
- Ekstremalne ryzyko paradoksalnie może redukować ryzyko całościowe poprzez całkowitą eliminację konkurencji
- Podjęcie „szalonego" ryzyka może stworzyć nowy segment rynku z naturalnym monopolem
2. Wzajemne znoszenie się ryzyk w systemie
- Porażki mogą być przekształcone w unikalną przewagę konkurencyjną poprzez gromadzenie bezcennej wiedzy
- To, co dla innych jest „dowodem niemożliwości", staje się źródłem unikalnych danych i doświadczeń
3. Mechanizm „przechylania szali" w systemach złożonych
- Istnieją punkty krytyczne, gdzie przekroczenie progu zmienia dynamikę całego systemu
- Sukces w jednym kluczowym obszarze może uczynić modele biznesowe konkurencji przestarzałymi
- podczas gdy większość traktuje ryzyko jako coś co trzeba minimalizować traktuj je jako zasób do strategicznego budowania przewagi konkurencyjnej
4. Kaskadowe efekty pozytywne
- Sukces w jednym obszarze automatycznie redukuje ryzyko w innych powiązanych obszarach
- Wiarygodność zdobyta przez podjęcie wysokiego ryzyka otwiera nowe możliwości finansowania i rozwoju
5. "Antykruche" podejście do ryzyka
- Budowanie systemów, które nie tylko przetrwają porażki, ale na nich korzystają
- Transparentność w porażkach może budować zaufanie i przewagę konkurencyjną
6. Nieliniowe myślenie o ryzyku
- Zamiast minimalizacji każdego ryzyka - strategiczna akceptacja wysokiego ryzyka w wybranych obszarach
- Identyfikacja obszarów, gdzie potencjalna nagroda uzasadnia ekstremalne ryzyko
Ultrakrótko (PS. nie napisało tego AI – serio):
Ekstremalny wysiłek, jaki Elon wkłada w swoje przedsięwzięcia (np. Space X; Tesla; boring inc.) traktuje jako fosę, która odsadza konkurencję i onieśmiela do wzięcia udziału w wyścigu.
Jak już się uda udowodnić „szaloną” hipotezę, to cała technologia konkurencji okazuje się przestarzała.
A to, że obstawiał bardzo ryzykowny zakład sprawia, że prawie nikt go równolegle nie obstawi. Co daje mu często monopol w niszy.
Dodatkowo "antykruche" podejście sprawia, że każda porażka daje więcej danych i jeszcze bardziej oddala od konkurentów.
Myśl końcowa
Zrozumienie tego w krótkim czasie każe postawić mi 2 hipotezy + trzecią aby wyczerpać przestrzeń równania:
1). Albo wcale tego nie zrozumiałem i jest tam coś jeszcze (chętnie dowiem się czy może Ty masz głębsze przemyślenia w tym temacie).
2). Peter Thiel naprawdę kłamał, że tego nie rozumie.
3). Logika każe wyciągnąć na wierzch trzecią hipotezę (jeszcze w nią nie wierzę), że połączenie [Ukierunkowany, świadomy risercz] + [Claude 3.5.] + [kilka godzin życia] = [mądrzejsze wnioski niż rozumowanie Thiela o ryzyku].
Jeśli ostatnia hipoteza byłaby prawdą, to żyjemy w ciekawszych czasach niż większość z nas myśli. Bo 1). jeszcze jakiś czas temu trzeba by się porządnie nagimnastykować, żeby dotrzeć w ogóle do materiałów, z których możemy zacząć wnioskować 2). wspomaganie imitacją wnioskowania też było niemożliwe.
Didaskalia: Wierzę, że niedługo wyszukiwarki oraz modele AI będą miały swobodny dostęp do transkryptów wszystkich filmów i podcastów w sieci i będą na tej podstawie mogły syntetyzować wnioski o jakie zapytamy. Do tego czasu my ludzie będziemy tymi, którzy te wnioski jeszcze będą syntetyzować – wierzę, że do tego czasu ten newsletter może mieć sens.
Wygrywania,